O nas

Żywot św. Hilariona

Żywot Hilariona został napisany przez Hieronima w 390 roku w Betlejem. Jego celem było dalsze ascetyczne życie, któremu był oddany. Zawiera, wśród wielu legendarnych, niektóre stwierdzenia, które wiążą go z prawdziwą historią, a w każdym razie jest ciekawym zapisem stanu ludzkiego umysłu w 4 wieku. Teoria zapoczątkowana w Niemczech, że był to rodzaj romansu religijnego, wydaje się pozbawiona fundamentów. Być może, w intencji Hieronima, był to wkład w historię kościoła, którego napisanie zaproponował, ale nigdy nie wykonał. (Zob. Żywot Malchusa, ok. 1).

  1. Zanim zacznę pisać żywot błogosławionego Hilariona, proszę o pomoc Ducha Świętego, który w nim mieszkał, aby Ten, który obdarzył świętego swoimi cnotami, obdarzył mnie taką mocą mowy, aby je opowiedzieć, aby moje słowa były adekwatne do jego czynów. Cnota tych, którzy dokonali wielkich czynów, jest ceniona proporcjonalnie do zdolności, z jaką była chwalona przez ludzi geniusza. Aleksander Wielki Macedoński, o którym Daniel mówi jako o baranie, panterze lub kozie, gdy dotarł do grobu Achillesa, zawołał Szczęśliwą Młodość! Mieć przywilej wielkiego herolda swojej wartości, czyli oczywiście Homera. Ja jednak muszę opowiedzieć historię życia i rozmowy człowieka tak znanego, że nawet Homer, gdyby tu był, albo zazdrościłby mi tematu, albo okazał się mu nierówny. Prawdą jest, że ten święty człowiek Epifaniusz, biskup Salaminy Cyprze, który miał wiele stosunku z Hilarionem, przedstawił swoje pochwały w krótkim, ale szeroko rozpowszechnionym liście. Jednak jedną rzeczą jest chwalenie zmarłych w kategoriach ogólnych, a inną jest opowiadanie o ich charakterystycznych cnotach. I tak, podejmując dzieło rozpoczęte przez Niego, raczej mu służymy niż zło: gardzimy znęcaniem się nad niektórymi, którzy, tak jak kiedyś dyskredytowali mojego bohatera Paulusa, teraz być może zdyskredytują Hilariona; tych pierwszych krytykowali za jego samotne życie; mogą znaleźć winę u tego ostatniego za jego stosunek ze światem; ten był zawsze poza zasięgiem wzroku, dlatego myślą, że nie istniał;  drugi był widziany przez wielu, dlatego uważa się, że nie ma żadnego związku. To jest właśnie to, co ich przodkowie faryzeusze robili w dawnych czasach! Nie byli zadowoleni (Mateusz 11:18) Jan poszczący na pustyni, ani z naszego Pana i Zbawiciela w zatłoczonym tłumie, jedząc i pijąc. Ale przyłożę rękę do pracy, którą postanowiłem i pójdę dalej, zamykając uszy na szczekanie psów Scylli.
  2. Miejscem urodzenia Hilariona była wioska Thabatha, położona około pięciu mil na południe od Gazy, miasta Palestyny. Jego rodzice byli bałwochwalcami i dlatego, jak to się mówi, róża rozkwitła na cierniu. Przez nich powierzono mu opiekę gramatyka w Aleksandrii, gdzie, o ile pozwalał na to jego wiek, dawał dowody niezwykłych zdolności i charakteru; i w krótkim czasie przysiągł wszystkim i stał się znakomitym mówcą. Co ważniejsze niż to wszystko, wierzył w Pana Jezusa i nie rozkoszował się szaleństwem cyrku, krwią areny, ekscesami teatru: cała jego przyjemność była w zgromadzeniach Kościoła.
  3. W tym czasie usłyszał o słynnym imieniu Antoniusz, które było w ustach wszystkich ras Egiptu. Został rozpalony pragnieniem zobaczenia go i wyruszył na pustynię.  Gdy tylko go zobaczył, zmienił swój poprzedni sposób życia i mieszkanie z nim około dwóch miesięcy, studiując metodę jego życia i powagę jego postępowania: jego gorliwość w modlitwie, jego pokorę w kontaktach z braćmi, jego surowość w napominaniu, jego gorliwość w napominaniu. Zauważył również, że święty nigdy z powodu słabości cielesnej nie złamie swojej zasady wstrzemięźliwości ani nie odejdzie od prostoty swojego pożywienia. W końcu, nie mogąc dłużej znieść tłumów tych, którzy odwiedzali świętego z powodu różnych cierpień lub demonów i uważając to za dziwną anomalię, że powinien znosić na pustyni tłumy miast, pomyślał, że lepiej będzie, jeśli zacznie tak, jak zaczął Antoniusz. Powiedział: Antoniusz zbiera nagrodę zwycięstwa jak bohater, który udowodnił swoją odwagę. Nie wszedłem w karierę żołnierza. Dlatego wrócił z pewnymi mnichami do swojego kraju, a ponieważ jego rodzice już nie żyją, oddał część swojej własności swoim braciom, część biednym, nie zachowując niczego dla siebie, ponieważ z podziwem wspominał fragment z Dziejów Apostolskich i bał się przykładu i kary Ananiasza i Szafiry; przede wszystkim pamiętał o słowach Pana: (Łukasz 14:33) Kimkolwiek jest z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co ma, nie może być moim uczniem.  W tym czasie miał około piętnastu lat. W związku z tym, obnażony i uzbrojony w broń Chrystusa, wszedł na pustynię, która rozciąga się na lewo siedem mil od Majoma, portu w Gazie, gdy idziesz wzdłuż wybrzeża do Egiptu.  I chociaż miejscowość miała zapis rabunku i krwi, a jego krewni i przyjaciele ostrzegali go przed niebezpieczeństwem, jakie poniesie, gardził śmiercią, aby mógł uniknąć śmierci.
  4. Jego odwaga i czułe lata byłyby cudem dla wszystkich, gdyby nie to, że jego serce płonie, a jego oczy jasne blaskami i iskrami wiary. Jego policzki były gładkie, ciało cienkie i delikatne, niezdolne do poniesienia najmniejszych obrażeń, jakie mogło wyrządzić zimno lub ciepło. Co wtedy? Nie mając innego okrycia kończyn, jak tylko koszulę z worka i płaszcz ze skór, który błogosławiony Antoniusz dał mu, kiedy wyruszył, oraz koc najgrubszego rodzaju, znalazł przyjemność na rozległej i straszliwej pustyni z morzem po jednej stronie i bagnami po drugiej. Jego jedzeniem było tylko piętnaście suszonych fig po zachodzie słońca. A ponieważ dzielnica była znana z rozbójnictwa, jego praktyką było nigdy nie przebywać długo w tym samym miejscu. Co miał zrobić diabeł?  Dokąd mógłby się zwrócić? Ten, kto kiedyś chełpił się i powiedział: (Izajasz 14:14)Wstąpię do nieba, założę swój tron ponad gwiazdy na niebie, będę jak Najwyższy, zobaczył siebie podbitego i zdeptanego pod stopami przez chłopca, którego lata nie pozwalały na grzech.
  5. Szatan łaskotał więc swoje zmysły i, jak to ma w uwadze, rozpalił w swoim dojrzewającym ciele ogień pożądania. Ten zaledwie początkujący w szkole Chrystusowej był zmuszony myśleć o tym, czego nie wiedział, i obracać całymi myślami na temat tego, czego nie doświadczył. Zły na siebie i bijący się w piersi (jakby ciosem ręki mógł odciąć się od myśli) Ach! wykrzyknął, przestanę kopać, nie nakarmię cię jęczmienia, ale plewami. Osłabię was głodem i pragnieniem, obciążę was ciężkimi ciężarami, pogoń was przez ciepło i zimno, abyście myśleli bardziej o jedzeniu niż o bezmyślności. Tak więc przez trzy lub cztery dni podtrzymywał swojego tonącego ducha sokiem z ziół i kilkoma suszonymi figami, modląc się często, śpiewając i podnosząc ziemię, aby cierpienie postu mogło zostać podwojone przez ból trudu. W tym samym czasie tkał kosze pośpiechu i naśladował dyscyplinę egipskich mnichów i wprowadzał w życie przykazanie Apostoła, (2 Tesaloniczan 3:10) Jeśli ktoś nie zadziała, nie pozwól mu jeść. Przez te praktyki stał się tak blady, a jego skóra tak zmarnowana, że jego kości ledwo trzymały się razem.
  6. Pewnej nocy zaczął słyszeć zawodzenie niemowląt, beczenie stad, poniżanie wołów, lament tego, co wydawało się być kobietami, ryk lwów, hałas wojska, a ponadto różne złowieszcze krzyki, które sprawiły, że w alarmie skurczył się od dźwięku, gdy miał ten widok. Zrozumiał, że demony się rozmieszczają i padając na kolana, uczynił znak krzyża na czole. Tak uzbrojony, gdy leżał, walczył dzielniej, na wpół tęskniąc za tymi, których wzdrygnął się usłyszeć, i z niepokojem patrząc we wszystkich kierunkach. Tymczasem nagle w jasnym świetle księżyca zobaczył rydwan z pędzącymi na niego pędzącymi rumakami. Wezwał Jezusa i nagle na jego oczach ziemia się otworzyła i cała tablica została pochłonięta. Potem powiedział: (II Ks. Mojżeszowa 15:1) Koń i jego jeździec wrzucili go do morza. I niektórzy ufają rydwanom, a niektórzy koniom, ale my zatriumfujemy w imię Pana, Boga naszego.
  7. Tak wiele było jego pokusi tak różne wnyki demonów w dzień i w nocy, że gdybym chciał je opowiedzieć, tom nie wystarczyłby. Ileż to często, gdy się kładł, ukazywali mu się nagie kobiety, ileż często pojawiały się wystawne uczty, gdy był głodny! Czasami, gdy się modlił, obok wyjący wilk przeskakiwał lub warczący lis, a kiedy śpiewał, przed nim był pokaz gladiatorów, a nowo zabity człowiek zdawał się padać mu do stóp i prosić go o pogrzeb.
  8. Dawno, dawno temu modlił się z głową na ziemi. Podobnie jak w przypadku ludzi, jego uwaga została odsuwana od jego nabożeństw i myślał o czymś innym, kiedy dręczyciel wymknął mu się na plecy, wbił pięty w jego boki i bił go po szyi biczem końskim, wołając Przyjdź! Dlaczego śpisz? Potem z głośnym śmiechem zapytałem, czy jest zmęczony i chciałby mieć trochę jęczmienia.
  9. Od szesnastego do dwudziestego roku życia chronił się przed upałem i deszczem w małej chacie, którą zbudował z trzciny i gliny. Potem zbudował sobie małą celę, która pozostaje do dnia dzisiejszego, pięć stóp wysokości, czyli mniej niż jego własny wzrost i tylko trochę więcej długości. Można by przypuszczać, że jest to raczej grobowiec niż dom.
  10. Golił włosy raz w roku w Wielkanoc, a aż do śmierci był przyzwyczajony do leżenia na gołej ziemi lub na łóżku szuwarów. Worek, który kiedyś założył, nigdy nie prał i zwykł mawiać, że szuka czystości w koziej ściereczce do włosów idzie za daleko. Nie zmienił też koszuli, chyba że ta, którą nosił, była prawie w łachmanach. Powierzył pamięć Świętym Pismom, a po modlitwie i śpiewie miał do odmawiania ich jak w obecności Boga. Byłoby nużące opowiadać w sposób singli o kolejnych krokach jego duchowego wznoszenia; Przedstawię je zatem mojemu czytelnikowi w sposób skrótowy i opiszę jego sposób życia na każdym etapie, a następnie powrócę do właściwej sekwencji historycznej.
  11. Od dwudziestego do dwudziestego siódmego roku życia przez trzy lata jego jedzeniem było pół kufla soczewicy zwilżonej zimną wodą, a przez następne trzy suchy chleb solą i wodą. Od dwudziestego siódmego roku życia do trzydziestego roku życia utrzymywał się z dzikich ziół i surowych korzeni niektórych krzewów. Od trzydziestego pierwszego do trzydziestego piątego roku życia miał do jedzenia sześć uncji chleba jęczmiennego i warzywa lekko ugotowane bez oleju. Ale gdy jego oczy przygasły, a całe jego ciało pomarszczyło się od parszywej erupcji i suchej grzywy, dodał olej do swojego poprzedniego jedzenia i do sześćdziesiątego trzeciego roku życia podążał tym umiarkowanym kursem, nie smakując ani owoców, ani pulsu, ani niczego poza tym. Potem, kiedy zobaczył, że jego zdrowie cielesne jest załamane i pomyślał, że śmierć jest bliska, od sześćdziesiątego czwartego roku życia do osiemdziesiątego roku życia powstrzymał się od chleba. Żarliwość jego ducha była tak cudowna, że w chwilach, gdy inni mają dziwnie pozwalać sobie na pewną pożądliwość życia, wydawał się wchodzić jak nowicjusz w służbę dla Pana. Zrobił coś w rodzaju bulionu z posiłku i posiniaczonych ziół, jedzenia i picia razem, ledwo ważąc sześć uncji, i przestrzegając tej zasady diety, nigdy nie złamał postu przed zachodem słońca, nawet na festiwalach ani w ciężkiej chorobie. Ale teraz nadszedł czas, aby powrócić do biegu wydarzeń.
  12. Mieszkając jeszcze w chacie, w wieku osiemnastu lat, rabusie przychodzili do niego nocą, albo przypuszczając, że ma coś, co mogliby zabrać, albo biorąc pod uwagę, że zostaliby pogardzeni, gdyby samotny chłopiec nie bał się ich ataków. Przeszukiwali morze i bagna od wieczora do świtu, nie mogąc znaleźć miejsca spoczynku. Następnie, po odkryciu chłopca ujścia dnia, zapytali go, pół żartem: Co byś zrobił, gdyby przyszli do ciebie rabusie? Odpowiedział: Ten, który nie ma nic, nie boi się rabusiów. Powiedzieli: W każdym razie możesz zostać zabity. Ja mogę, powiedział on, mogę; i dlatego nie boję się rabusiów, ponieważ jestem gotów umrzeć. Potem zdumiewali się jego stanowczością i wiarą, wyznali, jak błąkali się w nocy i jak ich oczy zostały oślepione, i obiecali prowadzić surowsze życie w przyszłości.
  13. Spędził teraz dwadzieścia dwa lata na pustyni i był wspólnym tematem we wszystkich miastach Palestyny, choć wszędzie znany tylko z poszlaki. Pierwszą osobą, która odważyła się włamać do obecności błogosławionego Hilariona, była pewna kobieta z Eleutheropolis, która odkryła, że jest pogardzana przez męża z powodu swojej bezpłodności (ponieważ w ciągu piętnastu lat nie urodziła owocu małżeństwa). Nie spodziewał się, że przyjdzie, gdy nagle rzuciła się mu do stóp. Wybaczcie moją odwagę, powiedziała: zlitujcie się nad moją koniecznością. Dlaczego odwracasz wzrok? Po co unikać moich błagań? Nie myślcie o mnie jako o kobiecie, ale jako o obiekcie współczucia. To moja płeć nosiła Zbawiciela. (Łukasz 5:31) Ci, którzy są całością, nie potrzebują lekarza, ale są chorzy. W końcu po długim czasie nie odwrócił się już, ale spojrzał na kobietę i zapytał o przyczynę jej przyjścia i jej łez. Dowiedziawszy się o tym, podniósł oczy ku niebu i powiedział jej, aby miała wiarę, a następnie płakał nad nią, gdy odchodziła. W ciągu roku zobaczył ją z synem.
  14. Ten jego pierwszy cud został zastąpiony przez inny jeszcze większy i bardziej godny uwagi. Aristæneté, żona Elpidiusza, który był później prefektem pretorian, kobieta dobrze znana wśród własnego narodu, jeszcze lepiej znana wśród chrześcijan, po powrocie z mężem, z wizyty u błogosławionego Antoniusza, została opóźniona w Gazie z powodu choroby trójki swoich dzieci; ponieważ tam, czy to z powodu trudnej atmosfery, czy też było to, jak się później stało, na chwałę sługi Bożego Hilariona, wszyscy oni byli jednakowo chorzy, a ona rozpaczała nad wieściami od lekarzy. Matka leżała zrozpaczona lub, jak można by powiedzieć, chodziła w górę i w dół między zwłokami swoich trzech synów, nie wiedząc, za czym powinna najpierw opłakiwać. Kiedy jednak dowiedziała się, że na sąsiedniej pustyni jest pewien mnich, zapominając o swoim stanie emocji (pamiętała tylko, że jest matką), wyruszyła w towarzystwie swoich służebnic i eunuchów i ledwo przekonał ją mąż, by wziąć tyłek do jazdy. Po dotarciu do świętej powiedziała:  "Modlę się do Ciebie przez Jezusa, naszego najmiłosierniejszego Boga, błagam cię przez Jego krzyż i krew, abyś przywrócił mi moich trzech synów, aby imię naszego Pana i Zbawiciela było uwielbione w mieście pogan".  Wtedy jego słudzy wejdą do Gazy, a bożek Marnas upadnie na ziemię. Początkowo odmówił i powiedział, że nigdy nie wychodził z celi i nie był przyzwyczajony do wchodzenia do domu, a tym bardziej do miasta; ale rzuciła się na ziemię i wielokrotnie wołała: Hilarion, sługo Chrystusa, oddaj mi moje dzieci: Antoniusz trzymał je bezpiecznie w Egipcie, czy ratujesz je w Syrii.  Wszyscy obecni płakali, a sam święty płakał, gdy się jej zaparł. Co trzeba powiedzieć więcej? Kobieta nie opuściła go, dopóki nie obiecał, że wejdzie do Gazy po zachodzie słońca. Kiedy tam przyszedł, uczynił znak krzyża nad łóżkiem i rozgorączkowanym członkiem każdego z nich i wezwał imienia Jezusa. Cudowna skuteczność Imienia! Jakby z trzech źródeł pot wytrysnął w tym samym czasie: w tej samej godzinie wzięli jedzenie, rozpoznali swoją pogrążoną w żałobie matkę i dzięki Bogu ciepło ucałowali ręce świętego. Kiedy sprawa została zgłoszona za granicą, a sława rozprzestrzeniła się daleko i szeroko, ludzie przybyli do niego z Syrii i Egiptu, tak że wielu wierzyło w Chrystusa i wyznawało sobie mnichów. Jak dotąd nie było klasztorów w Palestynie, ani też nikt nie znał mnicha w Syrii przed świętym Hilarionem. To On zapoczątkował ten sposób życia i oddania i jako pierwszy wyszkolił do niego ludzi w tej prowincji. Pan Jezus miał w Egipcie sędziwego Antoniusza: w Palestynie miał młodzieńczego Hilariona.
  15. Facidia to osada należąca do Rhino-Corura, miasta Egiptu. Z tej wioski kobieta, która była niewidoma przez dziesięć lat, została przyprowadzona do błogosławionego Hilariona, a kiedy została mu przedstawiona przez braci (ponieważ było z nim teraz wielu mnichów), potwierdziła, że wydała całą swoją substancję na lekarzy. Święty odpowiedział: Gdybyś dał biednym to, co zmarnowałeś na lekarzy, prawdziwy lekarz Jezus by cię uzdrowił. Ale kiedy głośno płakała i błagała o litość, splunął jej w oczy, naśladując Zbawiciela z podobnym natychmiastowym skutkiem.
  16. Woźnica, również z Gazy, uderzony przez demona w swoim rydwanie, stał się idealnie sztywny, tak że nie mógł ani poruszać ręką, ani zginać szyi. Został przyprowadzony przed namiot, ale mógł tylko zaznaczyć swoją prośbę, poruszając językiem; i powiedziano mu, że nie może zostać uzdrowiony, jeśli najpierw nie uwierzy w Chrystusa i nie obieca porzucić swojej poprzedniej okupacji. Uwierzył, obiecał i został uzdrowiony, i radował się bardziej z zbawienia duszy niż z ciała.
  17. Ponownie, bardzo potężny młodzieniec zwany Marsitas z okolic Jerozolimy tak bardzo się wysunął na swojej sile, że nosił piętnaście buszli zboża przez długi czas i na znaczną odległość, i uważał to za swoją najwyższą chwałę, że mógł pokonać osły w wytrzymałości. Ten człowiek był dotknięty ciężkim demonem i nie mógł znieść łańcuchów ani kajdan, ale złamał nawet i pręty drzwi. Odgryzł nosy i uszy wielu: złamał stopy jednych, nogi innych. W każdym oszałamiało go takie przerażenie, że był obciążony łańcuchami i ciągnięty przez liny ze wszystkich stron jak dziki byk do klasztoru.  Gdy tylko bracia go zobaczyli, byli bardzo zaniepokojeni (ponieważ człowiek ten był gigantycznych rozmiarów) i powiedzieli o tym Ojcu. On, siedząc taki, jakim był, rozkazał go przyprowadzić do niego i uwolnić. Kiedy był wolny, pochylił głowę, powiedział i przyjdź. Mężczyzna zaczął drżeć; skręcił szyję i nie odważył się spojrzeć mu w twarz, ale odłożył na bok całą swoją zaciekłość i zaczął lizać stopy, gdy siedział. W końcu demon, który opętał młodzieńca torturowanego przez zaprzysiężenia świętego, wyszedł siódmego dnia.
  18. Nie możemy też nie wspomnieć, że Orion, wiodący człowiek i bogaty obywatel Aira, na wybrzeżu Morza Czerwonego, opętany przez legion demonów, został mu przyniesiony. Ręce, szyja, boki, stopy były obciążone żelazem, a jego rażące oczy zwiastowały dostęp do szalejącego szaleństwa.  Kiedy święty szedł z braćmi i wyjaśniał jakiś fragment Pisma Świętego, człowiek wyrwał się z rąk swoich opiekunów, ścisnął go od tyłu i podniósł w górę. Wszyscy krzyczeli, bo bali się, żeby nie zmiażdżyć kończyn zmarnowanych tak, jak to było z postem. Święty uśmiechnął się i powiedział: Bądź cicho i pozwól mi mieć mojego rywala w walce zapaśniczej dla siebie. Potem pochylił rękę nad ramieniem, aż dotknął głowy mężczyzny, chwycił go za włosy i przyciągnął dookoła, aby być z nim stopa w nogę; Potem wyciągnął obie ręce w linii prostej i deptał po swoich dwóch nogach obiema swoimi, podczas gdy wołał raz za razem: Męczyć się z tobą! Tu tłum demonów, do męki! Cierpiący krzyknął głośno i pochylił szyję, aż jego głowa dotknęła ziemi, podczas gdy święty powiedział: Panie Jezu, uwolnij tego nieszczęśnika, uwolnij tego jeńca. Twoim jest podbicie wielu, nie mniej niż jednego. To, co teraz opowiadam, jest niezrównane: z ust jednego człowieka słychać było różne głosy i jakby zdezorientowane okrzyki tłumu. Cóż, on również został uzdrowiony i niedługo potem przybył z żoną i dziećmi do klasztoru, przynosząc wiele darów wyrażających jego wdzięczność. Święty zwrócił się do niego w ten sposób: Czyż nie czytałeś, co spotkało Gehaziego i Szymona, z których jeden wziął nagrodę, drugi ją ofiarował, pierwszy, aby sprzedać łaskę, a drugi, aby ją kupić? A kiedy Orion powiedział ze łzami w oczach: Weźcie i rozdajcie ubogim, odpowiedział: Najlepiej możecie rozdawać swoje dary, gdyż stąpacie po ulicach miast i poznajcie ubogich. Dlaczego ja, który porzuciłem swoje, miałbym szukać cudzego człowieka? Dla wielu imię ubogich jest pretekstem do ich chciwości;  ale współczucie nie zna żadnych sztuczek. Nikt nie wydaje lepiej niż ten, kto nie zatrzymuje niczego dla siebie. Mężczyzna był smutny i leżał na ziemi. Nie smuć się, mój synu, powiedział; to, co robię dla własnego dobra, czynię także dla waszego. Gdybym wziął te dary, sam obraziłbym Boga, a ponadto legion wróciłby do ciebie.
  19. Istnieje historia odnosząca się do Madżomitów z Gazy, której nie można pominąć milczeniem. Podczas wydobywania kamieni budowlanych na brzegu niedaleko klasztoru został bezradnie sparaliżowany, a po zaniesieniu do świętego przez kolegę z pracy natychmiast wrócił do pracy w doskonałym zdrowiu. Powinienem wyjaśnić, że brzeg Palestyny i Egiptu naturalnie składa się z miękkiego piasku i żwiru, które stopniowo konsolidują się i twardnieją w skale; i dlatego, choć dla oka pozostaje taki sam, nie jest już taki sam w dotyku.
  20. Inna historia dotyczy Italicusa, obywatela tego samego miasta. Był chrześcijaninem i trzymał konie dla cyrku, aby walczyć z Duumvirem z Gazy. Zwyczaj wyścigów rydwanów przynajmniej w miastach rzymskich był tak stary jak za czasów Romulusa i został ustanowiony na pamiątkę udanego zajęcia Sabinek. Rydwany pędziły siedem razy dookoła cyrku na cześć Konsusa w jego charakterze Boga Rady. Zwycięstwo leżało po położeniu drużyny, która zmęczyła konie przeciwne. Otóż rywal Italicusa miał w swoim wynagrodzeniu maga, który podżegał swoje konie pewnymi  demonicznymi  zaklęciami i powstrzymywał zaklęcia przeciwnika. Dlatego Italicus przyszedł do błogosławionego Hilariona i poprosił go o pomoc nie tyle w sprawie krzywdy przeciwnika, ile w celu ochrony dla samego siebie. Wydawało się absurdalne, że czcigodny starzec marnuje  modlitwy na tego rodzaju drobiazgi. Dlatego uśmiechnął się i powiedział: Dlaczego raczej nie dajecie ceny koni ubogim dla  zbawienia  waszej  duszy? Jego gość odpowiedział, że jego urząd jest obowiązkiem publicznym i że działał nie tyle z wyboru, co z przymusu, że żaden  chrześcijanin nie może używać magii, ale raczej szuka pomocy u sługi Chrystusa, szczególnie przeciwko mieszkańcom Gazy, którzy byli wrogami  Boga i którzy radowaliby się nad  Kościołem Chrystusa bardziej niż nad nim. Na prośbę braci, którzy byli obecni, zarządził gliniany kielich, z którego miał pić, napełniony wodą i podany Italicusowi. Ten ostatni wziął go i skropił nim swoją stajnię i konie, woźniców i rydwan oraz bariery kursu. Tłum był w cudownym stanie podniecenia, ponieważ wróg w szyderczości opublikował wiadomość o tym, co zostanie zrobione, a zwolennicy Italicusa byli w dobrym nastroju z powodu zwycięstwa, które sobie obiecali. Sygnał jest podany; jedna drużyna leci w kierunku celu, druga szybko się trzyma: koła świecą gorąco pod rydwanem jednego, podczas gdy druga rzadka dostrzega plecy przeciwników, gdy przelatują obok. Okrzyki tłumu pęcznieją do ryku, a sami poganie  jednym głosem ogłaszają, że Marnas został podbity przez Chrystusa. Potem przeciwnicy w swojej wściekłości zażądali, aby Hilarion jako  chrześcijański mag został pociągnięty na egzekucję. To decydujące zwycięstwo i kilka innych, które nastąpiły w kolejnych grach cyrku, spowodowało, że wielu zwróciło się ku  wierze.
  21. W sąsiedztwie tego samego miasteczka targowego w Gazie był młodzieniec, który był rozpaczliwie zakochany w jednej z Bożych dziewic. Po tym, jak raz po raz próbował tych dotknięć, żartów, skinień nogami i szeptów, które tak często prowadziły do zniszczenia dziewictwa, ale nie poczynił żadnych postępów w ten sposób, udał się do maga w Memfis, któremu zaproponował, aby oznajmił swój nędzny stan, a następnie, wzmocniony swoją sztuką, powrócił do ataku na dziewicę. W związku z tym po rocznej instrukcji kapłana Esculapiusa, który nie uzdrawia  dusz, ale je niszczy, przyszedł pełen  pożądliwości, którą wcześniej pozwolił swojemu umysłowi rozbawić, i zakopał pod progiem domu dziewczyny pewne magiczne formuły i odrażające postacie wyryte na talerzu z cypryjskiego mosiądzu. Następnie służąca zaczęła wykazywać oznaki szaleństwa, wyrzucać nakrycie głowy, rozrywać włosy, zgrzytać zębami i głośno wołać młodzieńca po imieniu. Jej intensywne uczucie przeszyło się w szał. Dlatego  jej rodzice  przyprowadzili ją do klasztoru i dostarczyli do sędziwej świętej. Gdy tylko to się stało,  diabeł  zaczął wyć i wyznawać. Byłem zmuszony, zostałem porwany wbrew mojej woli. Jakże  byłem szczęśliwy,  kiedy omamiałem ludzi z Memphis w ich snach! Cóż za krzyże, jakie tortury cierpię! Zmuszasz mnie do wyjścia, a ja jestem związany pod progiem. Nie mogę wyjść, dopóki młody człowiek, który mnie tam trzyma, nie pozwoli mi odejść. Starzec odpowiedział: Twoja siła musi być naprawdę wielka, jeśli odrobina nici i talerz mogą cię związać. Powiedz mi, jak to się stało, że odważyłeś się wejść do tej służącej, która należy do Boga? Żebym mógł zachować ją jako dziewicę  – powiedział. Ty ją zachowujesz, zdrajco  czystości! Dlaczego nie wszedłeś raczej w Tego, który cię posłał? W jakim celu, odpowiada, powinienem wejść w kogoś, kto był w sojuszu z moim towarzyszem, demonem miłości? Ale święty nie nakazywał poszukiwania ani młodzieńca, ani zaklęć, dopóki dziewczyna nie przeszła procesu oczyszczenia,  z obawy,  że można by pomyśleć, że  demon  został uwolniony za pomocą zaklęć lub że on sam przypisał sobie zasługi do tego, co powiedział. Oświadczył, że  demony  są podstępne i dobrze zorientowane w dysymulacji, i ostro zganił dziewicę, gdy odzyskała zdrowie za to, że dzięki swojemu zachowaniu dała demonowi możliwość wejścia.
  22. Nie tylko w Palestynie i sąsiednich miastach Egiptu lub Syrii  był bardzo znany, ale jego sława dotarła do odległych prowincji. Oficer Cesarza Konstancjusza, którego złote włosy i osobiste piękno ujawniły jego kraj (leżał między Sasami a Alemanami, był nie w wielkim stopniu, ale potężny i jest  znany historykom jako Niemcy, ale teraz nazywa się Francja), długo, to znaczy od dzieciństwa, był ścigany przez  diabła, który zmusił go w nocy do wycia, jęku i zgrzytania zębami. Dlatego potajemnie poprosił cesarza o nakaz pocztowy, wyraźnie mówiąc mu, dlaczego tego chce, a także po otrzymaniu listów do legata w Palestynie przybył z wielką pompą i dużym orszakiem do Gazy. Na jego zapytanie miejscowych senatorów, gdzie mieszkał mnich Hilarion, mieszkańcy Gazy byli bardzo zaniepokojeni i przypuszczając, że został wysłany przez cesarza, przyprowadzili go do  klasztoru, aby mogli okazać szacunek jednemu z tak wysoko akredytowanych i że jeśli jakakolwiek wina została przez nich poniesiona przez obrażenia wcześniej wyrządzone Hilarionowi, może zostać zatarta przez ich obecną sumienność. Starzec w tym czasie spacerował po miękkich piaskach i nucił taki czy inny fragment psalmów. Widząc tak wielką zbliżającą się grupę, zatrzymał się i odwzajemniwszy pozdrowienia wszystkich, podczas gdy podniósł rękę i udzielił im błogosławieństwa, po godzinnej przerwie pozwolił reszcie się wycofać, ale chciał, aby jego gość wraz ze sługami i oficerami pozostał: ponieważ po oczach i obliczu tego człowieka  znał  przyczynę swojego przyjścia. Natychmiast po przesłuchaniu przez sługę Bożego mężczyzna pojawił się na palcach, tak że ledwo dotknął ziemi nogami i dzikim rykiem odpowiedział po syryjsku, w którym języku był przesłuchiwany. Czysty syryjski był słyszany z ust barbarzyńcy, który  znał tylko francuski i łacinę, i to bez braku sybilantu, aspiratu lub idiomu mowy Palestyny. Demon wyznał wtedy, w jaki sposób wszedł w niego. Co więcej, aby jego tłumacze, którzy  znali  tylko grekę i łacinę, mogli zrozumieć, Hilarion przesłuchiwał go również po grecku, a kiedy udzielił tej samej odpowiedzi tymi samymi słowami i twierdził w usprawiedliwieniu przy wielu okazjach, na które zaklęcia zostały na niego rzucone i jak musiał poddać się magicznym sztukom, nie obchodzi mnie, powiedział święty, jak przyszedłeś wejść, ale nakazuję ci w imię naszego Pana Jezusa Chrystusa, abyś wyszedł. Mężczyzna, gdy tylko został uzdrowiony, z surową prostotą ofiarował mu dziesięć funtów złota. Ale święty wziął od niego tylko chleb i powiedział mu, że ci, którzy karmili się takim pokarmem, uważali złoto za bagno.
  23. Nie wystarczy mówić o ludziach; Codziennie przynoszono mu również brutalne zwierzęta w stanie szaleństwa, a wśród nich baktriański wielbłąd o ogromnych rozmiarach wśród okrzyków trzydziestu mężczyzn lub więcej, którzy trzymali go mocno mocnymi linami. Zranił już wielu. Jego oczy były przekrwione, usta wypełnione pianą, jego toczący się język spuchnięty, a ponad każdym innym źródłem przerażenia był jego głośny i ohydny ryk. Cóż, starzec kazał go puścić. Natychmiast ci, którzy go przywieźli, a także opiekunowie świętego uciekli bez wyjątku. Święty poszedł sam, aby się z nim spotkać, i zwracając się do niego po syryjsku powiedział: Nie niepokoisz mnie, diable, choć chociaż twoje obecne ciało jest ogromne. Czy to w lisie, czy wielbłądzie, jesteś taki sam. Tymczasem stał z wyciągniętą ręką. Brutal wściekły i wyglądający, jakby chciał pożreć Hilariona, podszedł do niego, ale natychmiast upadł, położył głowę na ziemi i ku zdumieniu wszystkich obecnych nagle okazał nie mniej oswojenia niż wcześniej. Ale starzec oznajmił im, jak diabeł, dla dobra ludzi, chwyta nawet zwierzęta ciężarne; że jest rozpalony tak intensywną  nienawiścią do ludzi, że pragnie zniszczyć nie tylko ich, ale to, co do nich należy. Jako ilustrację tego dodał fakt, że zanim pozwolono mu wypróbować świętego Hioba, położył kres całej swojej istocie. Nie powinno też nikogo niepokoić, że z rozkazu Pana dwa tysiące świń zostało zabitych za sprawą demonów,  ponieważ ci, którzy byli świadkami cudu, nie mogli uwierzyć, że tak wielka rzesza demonów  wyszła z człowieka, chyba że równie ogromna liczba świń rzuciła się na ruinę, pokazując, że był to legion, który je popędził.
  24. Czas by mnie zawiódł, gdybym chciał opowiedzieć o wszystkich cudach, które zostały przez niego dokonane. Do takiej chwały został wyniesiony przez Pana, że błogosławiony Antoniusz pośród reszty słysząc jego życia napisał do niego i chętnie przyjął jego listy. A gdyby kiedykolwiek przyszli do niego chorzy z Syrii, powiedziałby im: Dlaczego z trudem zadaliście sobie trud, aby zajść tak daleko, skoro macie tam mojego syna Hilariona? Idąc jednak za jego przykładem, niezliczone  klasztory powstały w całej Palestynie i wszyscy mnisi przybyli do niego. Kiedy to zobaczył, pochwalił Pana za Jego łaskę i napominał ich indywidualnie dla pożytku ich dusz, mówiąc im, że moda tego świata przemija i że  prawdziwe życie jest tym, które jest wykupione przez cierpienie w teraźniejszości.
  25. Pragnąc postawić mnichom przykład pokory i gorliwości, był przyzwyczajony w stałe dni przed rocznikiem do odwiedzania ich cel. Kiedy bracia się o tym dowiedzieli, wszyscy zebrali się, aby się z nim spotkać, i w towarzystwie ich wybitnego przywódcy chodzili dookoła klasztorów, zabierając ze sobą prowidowanie, ponieważ czasami zbierało się nawet dwa tysiące ludzi. Ale z biegiem czasu wszystkie osady chętnie dawały jedzenie sąsiednim mnichom dla rozrywki  świętych. Co więcej, o tym, jak bardzo dbał o to, by nie dopuścić do tego, by jakikolwiek brat był pokorny i biedny, o czym świadczy podróż, którą kiedyś odbył na pustynię Cades, aby odwiedzić jednego ze swoich uczniów. Z wielkim towarzystwem mnichów dotarł do Elusy, jak to miało miejsce w dniu, w którym coroczne święto zgromadziło wszystkich ludzi w świątyni Wenus. Ta bogini jest czczona ze względu na Lucyfera, któremu poświęcony jest naród Saracenów. Samo miasto jest w dużej mierze na wpół barbarzyńskie ze względu na swoje położenie. Kiedy więc usłyszano, że święty Hilarion przechodzi (często uzdrawiał wielu Saracenów opętanych przez  demony), szli mu naprzeciw tłumnie ze swoimi żonami i dziećmi, pochylając głowy i płacząc w języku syryjskim Barech, czyli Błogosław. Przyjął ich z uprzejmością i pokorą i modlił się, aby mogli czcić Boga, a nie kamienie; jednocześnie, płacząc obficie, spojrzał w niebo i obiecał, że jeśli uwierzą w Chrystusa, będzie ich często odwiedzał. Dzięki cudownej łasce Bożej nie pozwolili mu odejść, zanim nie narysował zarysu kościoła, a ich  kapłan  z girlandą na głowie został podpisany znakiem  Chrystusa.
  26. W następnym roku, kiedy wyruszał odwiedzić klasztory i sporządzał listę tych, z którymi musi zostać i których musi zobaczyć mimochodem, mnisi wiedząc, że jeden z nich jest niewolnikiem, a jednocześnie pragnąc wyleczyć jego skargę, poprosili świętego, aby został z nim. Odpowiedział: Czy chcesz, abym wyrządził ci krzywdę i zirytował brata? Na wieść o tym ten nikczemny brat wstydził się i przy usilnym wsparciu wszystkich swoich braci w końcu uzyskał od świętego niechętną obietnicę umieszczenia klasztoru na liście jego miejsc spoczynku. Dziesięć dni później przyszli do niego i znaleźli stróżów już na straży w winnicy, przez którą leżał ich bieg, aby powstrzymać wszystkich przyjeżdżających kamieniami, grudkami i procami. Rano wszyscy odeszli, nie jedząc winogrona, podczas gdy starzec uśmiechnął się i udawał, że nie  wie, co się stało.
  27. Pewnego razu, gdy byli zabawiani przez innego mnicha, który miał na imię Sabus (nie wolno nam oczywiście podawać imienia niewolnika, możemy powiedzieć, że tego hojnego człowieka), ponieważ był to dzień Pański, wszyscy zostali zaproszeni przez niego do winnicy, aby zanim nadszedł czas na jedzenie, mogli odpocząć podróży zjeść trochę winogron. Rzekł święty: Przeklęty niech będzie ten, kto szuka orzeźwienia ciała przed ciałem duszy. Módlmy się, śpiewajmy, wypełniajmy nasz obowiązek wobec Boga, a potem pośpieszymy do winnicy. Kiedy nabożeństwo dobiegło końca, stanął na eminencji, pobłogosławił winnicę i pozwolił swoim owcom iść na pastwisko. Teraz ci, którzy wyliczali, mieli nie mniej niż trzy tysiące. I podczas gdy cała winnica została oszacowana na sto flagonów, w ciągu trzydziestu dni uczynił ją wartą trzysta. Ten gorszy brat zebrał się znacznie mniej niż zwykle i był zasmucony, gdy odkrył, że nawet to, co zamienił w ocet. Starzec przepowiedział to wielu braciom, zanim to się stało. Szczególnie brzydził się takimi mnichami, którzy byli prowadzeni przez brak wiary, aby gromadzić je na przyszłość, i uważali na wydatki, szaty lub inne rzeczy, które przemieszczają wraz ze światem.
  28. Wreszcie nie spojrzałby nawet na jednego z braci, który mieszkał około pięciu mil stąd, ponieważ upewnił się, że bardzo zazdrośnie strzegł swojego kawałka ziemi i miał trochę pieniędzy. Winowajca pragnący pojednać się ze starcem często przychodził do braci, a w szczególności do Hezychiusza, który był szczególnie drogi Hilarionowi. Pewnego dnia przyniósł zawiniątko zielonej ciecierzycy, tak jak zostało zebrane. Hezychiusz położył go na stole przed wieczorem, po czym starzec krzyknął, że nie może znieść smrodu i zapytał, skąd się wziął. Hezychiusz odpowiedział, że pewien brat przysłał braciom pierwsze owoce swojej ziemi. Czy nie zauważasz, powiedział on, okropnego smrodu i nie wykrywasz nieprzyjemnego zapachu chciwości w grochu? Wyślij go do bydła, wyślij do bestii i zobacz, czy mogą go zjeść. Gdy tylko w posłuszeństwie jego rozkazowi leżało w żłobie, bydło w najdzikszym alarmie i głośnym ryku złamało swoje zapięcia i uciekło w różnych kierunkach. Starzec był więc w stanie dzięki łasce odróżnić od zapachu ciał i szat oraz rzeczy, których ktoś dotknął, przez jakiego demona lub z jakim występkiem jednostka była przygnębiona.
  29. Jego sześćdziesiąty trzeci rok zastał starca na czele wielkiego klasztoru i rzeszę braci rezydentów. Były takie tłumy osób nieustannie przyprowadzających tych, którzy cierpieli na różnego rodzaju choroby lub byli opętani przez duchy nieczyste, że cały obwód pustyni był pełen wszelkiego rodzaju ludzi. A gdy święty widział to wszystko, płakał codziennie i z niewiarygodnym żalem przywoływał na myśl swój dawny tryb życia. Kiedy jeden z braci zapytał go, dlaczego jest tak przygnębiony, odpowiedział: "Wróciłem ponownie na świat i otrzymałem nagrodę za mojego życia. Lud Palestyny i sąsiedniej prowincji uważa mnie za ważnego i pod pretekstem klasztoru dla porządku braci mam w sobie cały aparat marnego życia. Bracia jednak czuwali nad nim, a w szczególności nad Hezychiuszem, który miał cudownie oddaną miłość i cześć dla starca. Po spędzeniu dwóch lat w tych lamentacjach Aristæneté, pani, o której wspomnieliśmy wcześniej, jako ówczesna żona prefekta, choć bez ostentacji prefekta, przyszła do niego z zamiarem odwiedzenia również Antoniusza. Powiedział jej: Ja też chciałbym iść sam, gdybym nie był więźniem w tym klasztorze i gdyby moje pójście było owocne. Bo minęły już dwa dni, odkąd ludzkość została pogrążona w żałobie po Tym, który był tak naprawdę ojcem dla nich wszystkich.  Uwierzyła jego słowu i została tam, gdzie była, a po kilku dniach nadeszła wiadomość, że Antoniusz zasnął.
  30. Niektórzy mogą się zastanawiać nad cudami, które zdziałał lub jego niesamowitym postem, wiedzą i pokorą. Nic tak mnie nie zadziwia jak jego moc kroczenia pod czcią i chwałą stop. Biskupi, prezbiterzy, tłumy duchownych i mnichów nawet chrześcijańskich matron (wielka pokusa)i motłoch ze wszystkich stron miasta i wsi gromadzili się wokół niego, a nawet sędziowie i inni zajmujący wysokie stanowiska, aby mogli otrzymać do jego rąk chleb lub olej, który pobłogosławił. Ale nie myślał tylko o samotności, tak bardzo, że pewnego dnia postanowił odejść, a zdobywszy osła (był prawie wyczerpany postem i ledwo mógł chodzić) próbował ukraść. Wiadomość rozeszła się daleko i szeroko, i tak jakby ogłoszono publiczną żałobę po spustoszeniu Palestyny, dziesięć tysięcy ludzi w różnym wieku i obu płci zebrało się, aby zapobiec jego odejściu. Był niewzruszony błaganiami i uderzając kijem w piasek, powtarzał: Nie uczynię z mojego Pana zwodziciela; Nie mogę patrzeć na kościoły obalone, ołtarze Chrystusa zdeptane, krew moich synów wylana. Wszyscy obecni zaczęli rozumieć, że została mu ujawniona jakaś tajemnica, której nie chciał wyznać, ale mimo to pilnowali go, aby nie poszedł. Dlatego postanowił i publicznie wezwał wszystkich do świadczenia, że nie będzie brał ani jedzenia, ani picia, dopóki nie zostanie zwolniony. Dopiero po siedmiu dniach został zwolniony z postu;  pożegnawszy się z wieloma przyjaciółmi, przybył do Betilium w tłumie niezliczonych tłumów. Tam nakłonił tłum do powrotu i wybrał na swoich towarzyszy czterdziestu mnichów, którzy mieli środki na podróż i byli w stanie podróżować w czasie postu, to znaczy po zachodzie słońca. Następnie odwiedził braci, którzy byli na sąsiedniej pustyni i przebywali w miejscu zwanym Lychnos, a po trzech dniach przybył do zamku Teubatusa, aby zobaczyć Draconcjusza, biskupa i spowiednika, który był tam na wygnaniu. Biskup był ponad miarę uradowany obecnością tak wybitnego człowieka. Pod koniec kolejnych trzech dni wyruszył do Babilonu i dotarł tam po ciężkiej podróży. Następnie odwiedził biskupa Filona, który był również spowiednikiem; ponieważ cesarz Konstancjusz, który sprzyjał herezji ariańskiej, przetransportował ich obu do tych części. Wyjeżdżając stamtąd przybył w trzy dni do miasta Afrodyton. Tam spotkał się z diakonem Baisanesem, który trzymał dromadaria, które zostały wynajęte, ze względu na niedobór wody na pustyni, do przewożenia podróżnych, którzy chcieli odwiedzić Antoniusza. Następnie dał do myślenia braciom, że rocznica śmierci błogosławionego Antoniusza jest uchylona i że musi spędzić całą noc na czuwaniu w tym samym miejscu, w którym zmarł święty. Tak więc po trzech dniach wędrówki przez pustkowia i straszliwą pustynię doszli w końcu do bardzo wysokiej góry i tam znaleźli dwóch mnichów, Izaaka i Pelusianusa, z których pierwszy był jednym ze pomocników Antoniusza.
  31. Okazja wydaje się odpowiednia, ponieważ jesteśmy na miejscu, aby opisać siedzibę tego wielkiego człowieka. Istnieje wysoka i skalista góra rozciągająca się na około milę, z tryskającymi źródłami wśród ostróg, których wody są częściowo pochłaniane przez piasek, częściowo płyną w kierunku równiny i stopniowo tworzą strumień zacieniony po obu stronach przez niezliczone palmy, które nadają miejscu wiele przyjemności i uroku. Tutaj można było zobaczyć starca chodzącego tam i z powrotem z uczniami błogosławionego Antoniusza. Tutaj, jak powiedzieli, sam Antoniusz śpiewał, się, pracował i odpoczywał, gdy był zmęczony. Te winorośle i krzewy zostały zasadzone jego własną ręką: to łóżko ogrodowe było jego własnym projektem. Ten basen do podlewania ogrodu został wykonany przez niego po wielu trudach. Ta motyka była obsługiwana przez niego przez wiele lat. Hilarion leżał na łóżku świętego i jakby było jeszcze ciepło, czule go całował. Cela była kwadratowa, a jej boki mierzyły nie więcej niż długość śpiącego mężczyzny. Ponadto na wyniosłym szczycie góry, na który wejście było bardzo trudna zygzakowatą ścieżką, można było zobaczyć dwie komórki o tych samych wymiarach, w których przebywał, gdy uciekał przed tłumem gości lub towarzystwem swoich uczniów. Zostały one wycięte z żywej skały i były wyposażone tylko w drzwi. Kiedy przyszli do ogrodu, widzisz, powiedział Izaak, ten ogród z krzewami i zielonymi warzywami; około trzy lata temu został spustoszony przez oddział dzikich osłów. Jeden z ich przywódców został ukryty przez Antoniusza, aby stać nieruchomo, podczas gdy on rzucał kijem w boki zwierzęcia i chciał wiedzieć, dlaczego zjedli to, czego nie zasiali. I zawsze potem, z wyjątkiem wody, do której byli przyzwyczajeni przychodzić i pić, nigdy niczego nie dotykali, ani krzaka, ani warzywa. Starzec poprosił następnie, aby pokazano mu miejsce pochówku, a następnie zabrali go na bok; ale nie wiadomo, czy pokazali mu grób, czy nie. Mówi się, że motywem zachowania tajemnicy było podporządkowanie się rozkazom Antoniusza i uniemożliwienie Pergamiuszowi, bardzo bogatemu człowiekowi z dzielnicy, zabrania ciała świętego do jego domu i wzniesienia sanktuarium ku jego pamięci.
  32. Po powrocie do Afrodytonu i zatrzymaniu z nim tylko dwóch braci, pozostał na sąsiedniej pustyni i praktykował tak surową wstrzemięźliwość i milczenie, że czuł, że wtedy po raz pierwszy zaczął służyć Chrystusowi. Minęły trzy lata, odkąd niebiosa zostały zamknięte, a ziemia ucierpiała z powodu suszy, i powszechnie mówiono, że nawet żywioły opłakują śmierć Antoniusza. Hilarion nie pozostał nieznany mieszkańcom tego miejsca bardziej niż innym, ale mężczyźni i kobiety o upiornych twarzach i zmarnowani głodem żarliwie błagali sługę Chrystusa, jako błogosławionego następcę Antoniusza, aby dał im deszcz. Hilarion, kiedy ich zobaczył, został dziwnie dotknięty współczuciem i, podnosząc oczy do nieba i podnosząc obie ręce, natychmiast otrzymał ich prośbę. Ale, co dziwne, ta spieczona i piaszczysta dzielnica, po zapadnięciu deszczu, niespodziewanie wydała tak ogromną liczbę węży i trujących zwierząt, że wielu ugryzionych umarłoby natychmiast, gdyby nie pobiegli do Hilarion. Dlatego pobłogosławił trochę oleju, którym wszyscy hodowcy i pasterze dotknęli swoich ran i znalazł nieomylne lekarstwo.
  33. Widząc, że nawet tam poświęcono mu zaskakujący szacunek, udał się do Aleksandrii, zamierzając przejść stamtąd do dalszej oazy pustyni. A ponieważ nigdy nie przebywał w miastach, odkąd wstąpił w życie mnicha, odwrócił się do braci w Bruchium, niedaleko Aleksandrii, których znali którzy przyjęli starca z największą przyjemnością. Była już noc, kiedy wszyscy naraz usłyszeli Jego uczniów posilających osła i przygotowujących się do podróży. Dlatego rzucili się do Jego stóp i błagali Go, aby ich nie opuszczał; padli na twarz przed drzwiami i oświadczyli, że wolą umrzeć, niż stracić taką okazję do zbawienia. Odpowiedział: Powodem mojego pośpiechu jest to, że nie mogę sprawiać ci kłopotów. Bez wątpienia później odkryjesz, że nie odszedłem nagle bez uzasadnionej przyczyny. Następnego dnia władze Gazy z prefektami, którzy dowiedzieli się o jego przybyciu poprzedniego dnia, weszły do klasztoru, a kiedy nigdzie go nie znalazły, zaczęły mówić sobie nawzajem: To, co usłyszeliśmy, jest prawdą. Jest magikiem i zna przyszłość. Faktem było, że miasto Gaza po wstąpieniu Juliana na tron, po odejściu Hilariona z Palestyny i zniszczeniu jego klasztoru, przedstawiło cesarzowi petycję z prośbą o uśmiercenie zarówno Hilariona, jak i Hezychiusza, a wszędzie opublikowano proklamację, że należy ich szukać.
  34. Po opuszczeniu Bruchium wszedł do oazy przez bezśnieżną pustynię i tam pozostał przez rok, mniej więcej. Ale ponieważ jego sława dotarła również tam, poczuł, że nie może być ukryty na Wschodzie, gdzie był znany wielu z raportów i z widzenia, i zaczął myśleć o zabraniu statku na jakąś samotną wyspę, aby będąc wystawionym na widok publiczny przez ląd, mógł przynajmniej znaleźć ukrycie w morzu. Mniej więcej w tym czasie Hadrian, jego uczeń, przybył z Palestyny z informacją, że Julian został zabity i że chrześcijański cesarz rozpoczął swoje panowanie; powinien więc, jak powiedziano, powrócić do relikwii swego klasztoru. Ale on, kiedy to usłyszał, uroczyście odmówił powrotu; i wynajmując wielbłąda, przekroczył pustynne pustkowia i dotarł do Paretonium, miasta na wybrzeżu Libii. Tam Hadrian, który chciał wrócić do Palestyny i nie chciał rozstać się z sławą tak długo związaną z imieniem swego pana, mówił mu wyrzuty i w końcu spakowawszy prezenty, które przyniósł mu od braci, wyruszył bez wiedzy Hilariona. Ponieważ nie będę miał więcej okazji odnosić się do tego człowieka, chciałbym tylko odnotować, dla przerażenia tych, którzy gardzą swoimi panami, że po krótkim czasie został zaatakowany przez złego króla i zwrócił się do masy zepsucia.
  35. Starzec w towarzystwie Gazanusa wszedł na pokład statku, który płynął na Sycylię. W połowie drogi przez Adriatyk przygotowywał się do opłacenia swojej taryfy, sprzedając egzemplarz Ewangelii, które napisał własną ręką w młodości, kiedy syn pana statku porwanego przez demona zaczął wołać i mówić: Hilarion, sługo Boży, dlaczego przez ciebie nie możemy być bezpieczni nawet na morzu? Oszczędź mi trochę, aż dotrę do lądu. Pozwólcie, że nie zostanę tu wyrzucony i wyrzucony na głęboką wodę. Święty odpowiedział: Jeśli mój Bóg pozwoli ci pozostać, pozostań; ale jeśli cię wyrzuci, dlaczego sprowadza odium na mnie grzesznika i żebraka? Powiedział, że marynarze i kupcy na pokładzie nie mogą go zdradzić po dotarciu do brzegu. Niedługo potem chłopiec został oczyszczony, a jego ojciec i reszta, którzy byli obecni, dali słowo, że nikomu nie ujawnią imienia świętego.
  36. Zbliżając się do Pachynus, cypla Sycylii, ofiarował mistrzowi Ewangelię za przejście jego i Gazanusa. Mężczyzna nie chciał go wziąć, tym bardziej, że widział, że poza tym tomem i ubraniami, które nosili, nie mieli nic, i w końcu przysiągł, że go nie weźmie. Ale stary święty, żarliwy i pewny swojej nędzy, cieszył się niezmiernie, że nie ma ziemskich dóbr i został uznany za żebraka przez ludzi tego miejsca.
  37. Raz jeszcze, rozmyślając nad sprawą i obawiając się, że kupcy przybywający ze Wschodu mogą go poznać, uciekł do wnętrza, jakieś dwadzieścia mil od morza, a tam na opuszczonym kawałku ziemi, każdego dnia wiązał wiązkę drewna opałowego, którą położył na plecach swojego ucznia i sprzedał w jakiejś sąsiedniej rezydencji. W ten sposób utrzymali się i mogli kupić kęs chleba dla przypadkowych gości. Ale to się stało dokładnie po to, co jest napisane: Mateusza 5:14miasto ustawione na wzgórzu nie może być ukryte. Zdarzyło się, że jeden z ludzi-tarcz, który był dręczony przez demona, był w bazylice błogosławionego Piotra w Rzymie, kiedy nieczysty duch w nim zawołał, Kilka dni temu sługa Chrystusa Hilarion wszedł na Sycylię i nikt go nie znał, a on myśli, że jest ukryty. Pójdę i go zdradzę. Natychmiast zaokrętował się ze swoimi pomocnikami na statku leżącym w porcie, popłynął do Pachynus i prowadzony przez demona do chaty starca, tam padł na twarz i został uzdrowiony na miejscu. Ten jego pierwszy cud na Sycylii przyniósł mu chorych w niezliczonej liczbie (ale przyniósł także mnóstwo osób religijnych); Do tego rodzaju, że jeden z czołowych mężczyzn, który był spuchnięty z powodu opuchlizny, został wyleczony tego samego dnia, w którym przyszedł. Potem ofiarował świętemu dary bez końca, ale święty odpowiedział mu słowami Zbawiciela do swoich uczniów: (Mateusz 10:8) Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie.
  38. Podczas gdy działo się to na Sycylii, Hezychiusz szukał na całym świecie starca, przemierzając wybrzeże, poznają pustynie, cały czas przylgnął do przekonania, że gdziekolwiek się znajduje, nie może długo być ukryty. Pod koniec trzech lat usłyszał w Methonie od pewnego Żyda, który zajmował się starymi ubraniami, że chrześcijański prorok pojawił się na Sycylii czynił takie cuda i znaki, że można by go uznać za jednego ze starożytnych świętych. Zapytał więc o swój ubiór, chód i mowę, a w szczególności o swój wiek, ale nie mógł się niczego nauczyć. Jego informator oświadczył jedynie, że słyszał o tym człowieku z raportu. Przeprawił się więc przez Adriatyk i po dobrze prosperującej podróży dotarł do Pachynusu, gdzie zagościł w chacie nad brzegiem zatoki, a na pytanie o wieści o staruszku odkrył w opowieści, którą każdy mu opowiadał, gdzie jest i co robi. Nic w nim nie zdziwiło ich wszystkich tak bardzo, jak fakt, że po tak wielkich znakach i cudach nie przyjął nawet skórki chleba od nikogo w dzielnicy. I, aby skrócić moją historię, święty człowiek Hezychiusz upadł na kolana swego pana i przyodział mu stopy łzami; w końcu był przez niego delikatnie wychowywany, a kiedy dwa lub trzy dni spędził na rozmowach o sprawach, dowiedział się od Gazanusa, że Hilarion nie czuł się już w stanie żyć w tych częściach, ale chciał udać się do pewnych barbarzyńskich ras, gdzie jego imię i sława były nieznane.
  39. W związku z tym sprowadził go do Epidauros, miasta w Dalmacji, gdzie przebywał przez kilka dni na położonym kraju, ale nie mógł się ukryć. Ogromny wąż, jakiego ludy z tych części nazywają boa, ponieważ są tak duże, że często połykają woły, pustoszył całą prowincję daleko i szeroko i pożerał nie tylko stada i stada, ale także hodowców i pasterzy, którzy zostali wciągnięci siłą jej oddechu. Rozkazał przygotować na to stos, a następnie wysłał modlitwę do Chrystusa, wezwał, kazał mu wspiąć się na stos drewna, a następnie przyłożył ogień. Przed wszystkimi ludźmi spalił dziką bestię na popiół. Ale teraz zaczął z niepokojem pytać, co ma robić, dokąd się ugiąć. Raz jeszcze przygotowywał się do ucieczki i w myślach wędrował przez odosobnione krainy, rozpaczając, że jego cuda mogą o nim mówić, chociaż jego język milczał.
  40. W tym czasie na całym świecie nastąpiło trzęsienie ziemi, po śmierci Juliana, które spowodowało, że morze pękło i pozostawiło statki wiszące na skraju górskich stromizn. Wydawało się, że Bóg grozi drugim potopem lub wszystko wraca do pierwotnego chaosu. Kiedy mieszkańcy Epidauros zobaczyli to, mam na myśli ryczące fale i falujące wody oraz wirujące falujące góry na brzegu, obawiając się, że to, co zobaczyli, wydarzyło się gdzie indziej, może ich spotkać, a ich miasto zostanie całkowicie zniszczone, udali się do starca i jakby przygotowując się do bitwy, umieścili go na brzegu. Po trzykrotnym uczynieniu znaku krzyża na piasku, stanął twarzą do morza, wyciągnął ręce i nikt nie uwierzył, na jakiej wysokości pęczniejące morze stało przed nim jak ściana. Ryczał przez długi czas, jakby oburzony barierą, a potem stopniowo opadał do swojego poziomu. Epidauros i całe rondo regionu opowiadają tę historię do dziś, a matki uczą swoje dzieci, aby przekazywały pamięć o niej potomnościom. Zaprawdę, to, co zostało powiedziane Apostołom: Jeśli macie wiarę, powiecie tej górze: Wyjdźcie do morza, a stanie się to, może się nawet dosłownie wypełnić, pod warunkiem, że ktoś ma taką wiarę, jaką Pan nakazał Apostołom. Jaka to różnica czy góra schodzi do morza, czy ogromne góry wód wszędzie indziej płyn nagle stają się twarde jak skała u stóp starca?
  41. Cały kraj był zdumiony, a sława wielkiego cudu była w ustach wszystkich, nawet w Salonach. Kiedy starzec wiedział, że tak jest, uciekł potajemnie nocą w małym kutrze, a znalezienie statku handlowego po dwóch dniach przybyło na Cypr.  Między Maleą a Cytherą piraci, którzy pozostawili na brzegu tę część swojej floty, która jest napędzana kijkami zamiast żaglami, zanudzili na nich dwa lekkie statki o znacznych rozmiarach; a poza tym byli uderzani przez fale z każdej strony. Wszyscy wioślarze zaczęli się niepokoić, płakać, opuszczać swoje miejsca, wyciągać kijki i, jakby jedna wiadomość nie wystarczyła, raz po raz mówili starcowi, że piraci są na wyciąg ręki. Patrząc na nich w oddali, uśmiechnął się łagodnie, po czym odwrócił się do swoich uczniów i powiedział: (Mateusz 14:32) O wy małej wiary, dlaczego wątpicie?  Czy to coś więcej niż armia faraona?  A jednak wszyscy oni zostali utopione przez wolę Bożą.  Tak przemówił, ale mimo to wróg z pieniącymi się wałami zbliżał się coraz bardziej i był teraz tylko rzut kamieniem. Stanął na dziczy naczynia zwróconego do nich wyciągniętą ręką i rzekł: Aż daleko i nie dalej. Cudowne w relacji, łodzie natychmiast odsunęły się do tyłu i choć popychane do przodu przez wiosła, spadały coraz dalej na rufę. Piraci byli zdumieni, że wracają i pracowali ze wszystkich sił, aby dotrzeć do statku, ale zostali dowiezieni na brzeg znacznie szybciej niż przybyli.
  42. Przenoszę resztę ze strachu, że powinienem wydawać się w mojej historii publikować tom cudów. Powiem tylko tyle, że płynąc z dobrym wiatrem wśród Cyklad słyszał głosy nieczystych duchów krzyczących we wszystkich kierunkach z miast i wsi i biegnących tłumnie do brzegu. Po wkroczeniu do Pafos, miasta Cypru znanego w pieśniach poetów, którego ruiny świątyń po częstych trzęsieniach ziemi są jedynymi dowodami na dzień dzisiejszy jego dawnej wielkości, zaczął żyć w ukryciu około dwóch mil od miasta i cieszył się z kilkudniowego odpoczynku. Ale nie minęło jeszcze dwadzieścia dni po całej wyspie, kto miał nieczyste duchy, zaczął wołać, że sługa Hilariona Chrystusa przyszedł i że muszą iść do niego z całą szybkością. Salamis, Kurium, Lapetha i inne miasta przyłączyły się do wołania, podczas gdy wielu oświadczyło, że znają Hilariona i że rzeczywiście jest sługą Chrystusa, ale gdzie był, nie mogli powiedzieć. Tak więc w ciągu nieco ponad trzydziestu dni około dwustu osób, zarówno mężczyzn, jak i kobiet, zebrało się z nim. Kiedy ich zobaczył, lamentował, że nie pozwolą mu milczeć i pragnąc w pewien sposób pomścić się, biczował ich z taką pilną modlitwą, że niektórzy natychmiast, inni po dwóch lub trzech dniach, wszystko w ciągu tygodnia, zostali uzdrowione.
  43. Tutaj przebywał dwa lata, zawsze myśląc o ucieczce, aw międzyczasie wysłał Hezychiusza, który miał wrócić na wiosnę, do Palestyny, aby pozdrowić braci i odwiedzić prochy swojego klasztoru. Kiedy ten ostatni powrócił, zastał Hilariona pragnącego ponownie popłynąć do Egiptu, czyli do miejscowości zwanej Bucolia; przekonał go jednak, że skoro nie ma tam chrześcijan, a jedynie zaciekły i barbarzyński lud, powinien raczej udać się do miejsca na samym Cyprze, które było wyżej i bardziej na emeryturze. Po długich i pilnych poszukiwaniach znalazł takie miejsce dwanaście mil od morza, daleko pośród zakamarków surowych gór, do których wejścia trudno było się dosięgnąć pełzając na rękach i kolanach. Tam go prowadził. Starzec wszedł i rozejrzał się dookoła. Było to rzeczywiście samotne i straszne miejsce; chociaż otoczony drzewami z każdej strony, z wodą płynącą z czoła wzgórza, pięknym kawałkiem ogrodu i drzewami owocowymi w obfitości (których jednak nigdy nie jadł), to jednak miał w pobliżu ruin starożytnej świątyni, z której, jak sam miał dzień do czynienia i o czym świadczą jego uczniowie, głosy tak niezliczonych demonów odbijały się echem w dzień i w nocy, że można by pomyśleć, że jest ich armia. Był bardzo zadowolony z pomysłu, aby jego przeciwnicy byli w sąsiedztwie i tam przez pięć lat, wiwatowany w tych ostatnich dniach częstymi wizytami Hezychiusza, ponieważ ze względu na strome i chropowate wznoszenie oraz liczne duchy (tak historia się toczyła), nikt lub prawie nikt nie mógł lub nie odważył się do niego wejść. Pewnego dnia jednak, gdy wychodził z ogrodu, zobaczył leżącego przed bramą mężczyznę całkowicie sparaliżowanego. Zapytał Hezychiusza, kim jest i jak został przywieziony. Hezychiusz odpowiedział, że jest agentem w wiejskim domu, do którego należał ogród, w którym się znajdowali. Płacząc dużo i wyciągając rękę do pokłonie, powiedział: "Każę ci w imię naszego Pana Jezusa Chrystusa, wstań i chodź. Słowa wciąż były na ustach mówcy, kiedy z cudowną szybkością kończyny zostały wzmocnione, a mężczyzna wstał i stał mocno. Kiedy już to zgłoszono za granicą, potrzeba wielu pokonała nawet nieszszczęsną podróż i niebezpieczeństwa tego miejsca. Mieszkańcy wszystkich domów dookoła nie mieli nic w myślach, co uniemożliwiało mu ucieczkę, a plotka o nim głosiła, że nie może długo pozostać w tym samym miejscu. Ten jego nawyk nie wynikał z lekkości czy dziecinności, ale z faktu, że unikał troski o rozgłos i pochwały i zawsze tęsknił za ciszą i życiem w ukryciu.
  44. W osiemdziesiątym roku życia, podczas nieobecności Hezychiusza, napisał własną ręką krótki list i pozostawił mu wszystkie swoje bogactwa (to znaczy kopię Ewangelii i tunikę z worka, płaszcz i płaszcz), ponieważ jego sługa zmarł kilka dni wcześniej. Dlatego wielu pobożnych ludzi przyszło do inwalidy z Pafos, a zwłaszcza dlatego, że słyszeli o jego powiedzeniu, że wkrótce musi on migrować do Pana i musi zostać wyzwolony z więzów ciała. Przyszła też Konstanta, święta kobieta, której zięć i córka namaścił olejem i uratował od śmierci. Żarliwie błagał ich wszystkich, aby nie pozwolili mu być trzymanym nawet chwilę po śmierci, ale aby natychmiast pochowali go w tym samym ogrodzie, tak jak był, ubrany w kozią tunikę, płaszcz i płaszcz chłopa.
  45. Jego ciało było teraz prawie zimne, a nic nie pozostało z życia oprócz rozumu. Jednak z szeroko otwartymi oczami powtarzał: Idź, czego się boisz?  Idź naprzód, duszo moja, dlaczego się wahasz? Służyłeś Chrystusowi prawie siedemdziesiąt lat i czy boisz się śmierci? Mówiąc w ten sposób, że odetchnął ostatni. Został natychmiast pochowany, zanim miasto usłyszało o jego śmierci.
  46. Kiedy święty Hezychiusz dowiedział się o jego śmierci, udał się na Cypri aby uśpić podejrzenia tubylców, którzy pilnowali ścisłej straży, udawał, że chce mieszkać w tym samym ogrodzie, a następnie w ciągu około dziesięciu miesięcy, choć z wielkim niebezpieczeństwa dla jego życia, ukradł ciało świętego. Zaniósł go do Majumy; i tam wszyscy mnisi i tłumy mieszkańców miast idących w procesji złożyli go na spoczynek w starożytnym klasztorze.  Jego tunika, płaszcz i płaszcz, nie zostały zniżone; całe ciało tak doskonałe, jakby żywe, i tak pachnące słodkimi zapachami, że można by przypuszczać, że zostało zabalsamowane.
  47. Doprowadzając moją książkę do końca, myślę, że nie powinienem nie wspomnieć o nabożeństwie świętej niewiasty Konstancji, która, gdy przyniesiono jej wiadomość, że ciało Hilariona jest w Palestynie, natychmiast umarła, udowadniając nawet przez śmierć szczerość swojej miłości do sługi Bożego. Była ona przyzwyczajona do spędzania całych nocy na czuwaniu przy Jego grobie i rozmawiania z Nim tak, jakby był obecny, aby pobudzić ją do modlitwy.  Nawet w dzisiejszych czasach można zaobserwować dziwny spór między ludem Palestyny a Cypryjczykami, z których jeden twierdzi, że ma ciało, a drugi ducha Hilariona. A jednak w obu miejscach codziennie czynią się wielkie cuda, ale w większym stopniu w ogrodzie Cypru, być może dlatego, że to miejsce było mu najdroższe.

Źródło. Tłumaczenie: W.H. Fremantle, G. Lewis i W.G. Martley. Z  Nicei i post-Nicene Ojcowie, Druga Seria,Tom 6. Pod redakcją Philipa Schaffa i Henry'ego Wace'a. (Buffalo, NY: Christian Literature Publishing Co., 1893.)  Poprawione i zredagowane na potrzeby Nowego Adwentu przez Kevina Knighta. http://www.newadvent.org/fathers/3003.htm>.Tłumaczenie na polski: maszynowe